Witajcie!
Mam bardzo bogate grono znajomych. Rozpiętość wiekowa jest ogromna. Spora część znajomych wchodzi właśnie w dorosłe życie lub stara się weryfikować plany na przyszłość. Zawsze jestem zaskoczona faktem, że spora część młodych nie wie co chce robić w swoim życiu. Nie jest to oczywiście tak, że wszyscy młodzi ludzie są zagubieni. Istnieje spora grupa ludzi którzy już na etapie szkoły średniej potrafią się ukierunkować pod wymarzone i zaplanowane studia lub zawody. Niestety nie wszyscy są od razu zdecydowani na konkretne kierunki lub zawody...
Skąd to się bierze? Do końca sama nie wiem. Myślę, że w dużym stopniu jest to konsekwencja złego systemu edukacji w Polce. Uczeń w naszym kraju jest zasypywany ogromem informacji z wszelkich przedmiotów. Nie jest w stanie skupić się na danej dziedzinie, tym co go interesuje oraz tym do czego ma smykałkę. Oczywiste jest, że wiedza ogólna jest bardzo ważna, ale po co np. zapalonemu historykowi dokładna wiedza na temat skomplikowanych reakcji chemicznych? Z tego co wiem sytuacja powoli się zmienia, ponieważ już w liceum możemy wybierać przedmioty do matury na których skupiamy się od drugiej lub trzeciej klasy. Takie podejście jest bardziej sensowne i praktyczne.
Osoba, która nie wie co ma robić w życiu ani jaką drogą ma iść jest zagubiona. Dłuższe trwanie w takim stanie niewiedzy może powodować rozdrażnienie bądź przygnębienie. Często powtarzająca się historia wygląda następująco. Osoba niezdecydowana idzie na studia za radą innych bądź bazując na bardzo słabych przesłankach. Po pierwszym roku taki student bardzo często rzuca kierunek i szuka innego w nadziei, że wreszcie odnajdzie swoje miejsce. Jeśli poziom niezadowolenia nie jest bardzo wysoki, kończą kierunek i trafiają do pracy, która ich nie interesuje. Życie w takim stanie jest niszczące a zarazem bardzo smutne.
Od gimnazjum miałam pomysł na siebie. Wiedziałam co lubię i co bym chciała robić. Oczywistym jest to, że kilka razy zmieniłam plany, ale to jedynie dlatego, że miałam kilka rzeczy, które mnie ciekawiły i pociągały a musiałam zdecydować się na jedną opcję. Gdy w drugiej klasie liceum zdecydowałam się że pójdę na prawo, zrobiłam wszystko by się na nie dostać. Choć same studia wyglądały trochę inaczej niż się spodziewałam, skończyłam je i to jest mój sukces. Nie raz myślałam, żeby rzucić kierunek i pójść na inny. Nowe zawsze wydaje się ciekawsze i potrafi nieźle kusić. Na szczęście oparłam się tej pokusie i to jest mój powód do dumy. Teraz wiem, że jeśli zrezygnowałabym z prawa, bardzo żałowałabym tej decyzji!
Choć w tej chwili nie pracuje w zawodzie i nie planuję w nim pracować niczego nie żałuję. Jestem dumna z tego co osiągnęłam. Studia robiłam tylko i wyłącznie dla siebie, by rozwinąć swoje zainteresowania oraz móc pomagać ludziom z problemami. W chwili obecnej poszukuję kariery, która będzie dla mnie. Nie chodzi mi o to, że nie wiem gdzie mam pracować. Ogólnie wiem w jakich sektorach chcę się obracać i jak wygląda moja praca marzeń. Po prostu poszukuję sposobu, by pasja była moją pracą. Moje wyobrażenia potrzebują sprecyzowania. Miałam przez chwilę pracę dla samej pracy. Ja jednak tak nie mogę. To mnie wypalało a nawet zabijało jakąś część mnie. Wiem, że uda mi się odnaleźć miejsce dla mnie w sektorze zawodowym. Na wszystko potrzeba jedynie czasu, zapału, oraz pomysłu :)
Pewnie jest to bardzo dziwne, ale gdy dowiedziałam się, że tak wiele osób nie wie, co chce robić w przyszłości, to przeżyłam szok. Było mi ciężko uwierzyć że są osoby, które się miotają bądź też całkowicie nie wiedzą kim chcą być. W moim świecie, w którym zawsze planowałam i planuję dużo do przodu to było jak zderzenie z zupełnie inną rzeczywistością... Zaskoczenie było jednak obustronne. Ludzie, którzy poszukują siebie zawsze są zaskoczeni, że wiedziałam tak szybko czego chcę i za tym poszłam. Czasami dochodzi do tego, że nie potrafią one uwierzyć że są ludzie, którzy są świadomi siebie i realizują się według planów i założeń. Na takim spotkaniu bądź też rozmowie jestem zasypywana pytaniami: skąd wiedziałam, czego chce? jak to rozpoznałam? ile czasu zajęło mi poszukiwanie? czy byłam całkowicie pewna swoich planów?
Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie ten temat. Stąd ta notka. Nie chcę wyjść przed Wami na osobę zarozumiałą czy zuchwałą. To nie jest tak, że się przechwala, że jestem tak wspaniale ogarnięta. Ten post ma jedynie na celu nakreślenie realnego problemu. Chciałam jedynie podzielić się z Wami moimi przemyśleniami oraz zapytać Was o zdanie. Czy spotkaliście się z tym tematem? Czy wiedzieliście co chcecie robić? Czy macie w około siebie takich "skoczków", którzy miotają się między profesjami?
Pozdrawiam!
Magunia
Osoba, która nie wie co ma robić w życiu ani jaką drogą ma iść jest zagubiona. Dłuższe trwanie w takim stanie niewiedzy może powodować rozdrażnienie bądź przygnębienie. Często powtarzająca się historia wygląda następująco. Osoba niezdecydowana idzie na studia za radą innych bądź bazując na bardzo słabych przesłankach. Po pierwszym roku taki student bardzo często rzuca kierunek i szuka innego w nadziei, że wreszcie odnajdzie swoje miejsce. Jeśli poziom niezadowolenia nie jest bardzo wysoki, kończą kierunek i trafiają do pracy, która ich nie interesuje. Życie w takim stanie jest niszczące a zarazem bardzo smutne.
Od gimnazjum miałam pomysł na siebie. Wiedziałam co lubię i co bym chciała robić. Oczywistym jest to, że kilka razy zmieniłam plany, ale to jedynie dlatego, że miałam kilka rzeczy, które mnie ciekawiły i pociągały a musiałam zdecydować się na jedną opcję. Gdy w drugiej klasie liceum zdecydowałam się że pójdę na prawo, zrobiłam wszystko by się na nie dostać. Choć same studia wyglądały trochę inaczej niż się spodziewałam, skończyłam je i to jest mój sukces. Nie raz myślałam, żeby rzucić kierunek i pójść na inny. Nowe zawsze wydaje się ciekawsze i potrafi nieźle kusić. Na szczęście oparłam się tej pokusie i to jest mój powód do dumy. Teraz wiem, że jeśli zrezygnowałabym z prawa, bardzo żałowałabym tej decyzji!
Choć w tej chwili nie pracuje w zawodzie i nie planuję w nim pracować niczego nie żałuję. Jestem dumna z tego co osiągnęłam. Studia robiłam tylko i wyłącznie dla siebie, by rozwinąć swoje zainteresowania oraz móc pomagać ludziom z problemami. W chwili obecnej poszukuję kariery, która będzie dla mnie. Nie chodzi mi o to, że nie wiem gdzie mam pracować. Ogólnie wiem w jakich sektorach chcę się obracać i jak wygląda moja praca marzeń. Po prostu poszukuję sposobu, by pasja była moją pracą. Moje wyobrażenia potrzebują sprecyzowania. Miałam przez chwilę pracę dla samej pracy. Ja jednak tak nie mogę. To mnie wypalało a nawet zabijało jakąś część mnie. Wiem, że uda mi się odnaleźć miejsce dla mnie w sektorze zawodowym. Na wszystko potrzeba jedynie czasu, zapału, oraz pomysłu :)
Pewnie jest to bardzo dziwne, ale gdy dowiedziałam się, że tak wiele osób nie wie, co chce robić w przyszłości, to przeżyłam szok. Było mi ciężko uwierzyć że są osoby, które się miotają bądź też całkowicie nie wiedzą kim chcą być. W moim świecie, w którym zawsze planowałam i planuję dużo do przodu to było jak zderzenie z zupełnie inną rzeczywistością... Zaskoczenie było jednak obustronne. Ludzie, którzy poszukują siebie zawsze są zaskoczeni, że wiedziałam tak szybko czego chcę i za tym poszłam. Czasami dochodzi do tego, że nie potrafią one uwierzyć że są ludzie, którzy są świadomi siebie i realizują się według planów i założeń. Na takim spotkaniu bądź też rozmowie jestem zasypywana pytaniami: skąd wiedziałam, czego chce? jak to rozpoznałam? ile czasu zajęło mi poszukiwanie? czy byłam całkowicie pewna swoich planów?
Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie ten temat. Stąd ta notka. Nie chcę wyjść przed Wami na osobę zarozumiałą czy zuchwałą. To nie jest tak, że się przechwala, że jestem tak wspaniale ogarnięta. Ten post ma jedynie na celu nakreślenie realnego problemu. Chciałam jedynie podzielić się z Wami moimi przemyśleniami oraz zapytać Was o zdanie. Czy spotkaliście się z tym tematem? Czy wiedzieliście co chcecie robić? Czy macie w około siebie takich "skoczków", którzy miotają się między profesjami?
Pozdrawiam!
Magunia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz